W lutowym wydaniu miesiêcznika "Calisia"
ukaza³ siê artyku³ po¶wiêcony kaliskim gazetkom szkó³ ¶rednich.
Ironia miesza siê tu z lito¶ci± i pob³a¿aniem. M³ody dziannkikarz spogl±da na przysz³ych konkurentów w ¶wiecie prasowym i nie dopuszcza my¶li, ¿e cechowaæ ich mo¿e profesjonalizm. Bo nawet najwy¿ej oceniona gazetka "Biurokrat" zas³u¿y³a sobie tylko na miano pó³profesjonalnej.
Ju¿ sam wstêp mnie rozbawi³. Pan Robert Kordes wraca wspomnieniami do
czasów swej m³odo¶ci. Dobrze, i¿ zaznaczy³, ¿e wspomina swoj± m³odo¶æ, gdy¿ po
przeczytaniu tego wprowadzenia mog³abym domy¶liæ siê, ¿e chodzi w nim o m³odo¶æ
jego prapradziadka. Zaczyna siê to bowiem nastêpuj±co:
"¯ywe s± jeszcze w mojej pamiêci czasy, w których posiadanie maszyny do pisania
poci±ga³o za sob± podejrzenie o wspó³pracê z politycznym podziemiem, o
kserokopiarce mo¿na by³o tylko marzyæ, a istnienie komputerów u¶wiadamia³a nam
literatura science fiction". Zdawa³oby siê, ¿e autor wypowiedzi musi byæ ju¿
dziadkiem. Nastêpne zdanie szykuje nam jednak niespodziankê, gdy¿ (ten sam)
autor mówi, ¿e by³y to czasy, kiedy dzisiejsi liceali¶ci chodzili jeszcze do
przedszkola. Nie wiem, jak inni dzisiejsi liceali¶ci, lecz bêd±c w przedszkolu
je¼dzi³am do babci, u której sta³a zawsze na biurku maszyna do pisania i nikt
nie robi³ z tego zamieszania.
Dziwne, mo¿e nikt ze znajomych nie wiedzia³, do czego mo¿e s³u¿yæ taka
maszyna i dlatego nie robi³ z tego powodu afery?
Bawi mnie równie¿ to, ¿e pan Kordes o istnieniu komputera dowiedzia³ siê z
literatury science fiction. Nie chcê wg³êbiaæ siê w to czy szanowny pan redaktor
pomyli³ komputer z robotem, czy te¿ nie, lecz zastanawiam siê natomiast nad typ,
jak mnie mo¿e zachêciæ taki pan do przeczytania jego artyku³u po tak wymy¶lnym
wstêpie? Chocia¿ ... jakby siê tak uprzeæ, to naprawdê nie¼le musia³ siê pan
Robert napracowaæ nad swym "dzia³em", gdy¿ ³±czy w nim fantazjê i refleksjê, i
nie brakowa³o równie¿ krytyki. Czy¿ nie piêkne i podnosz±ce na duchu jest
zdanie:
"Nieprawd± okazuje siê natomiast (...), obiegowa opinia, (...), ¿e m³odzi ludzie
nie s± zainteresowani dzia³alno¶ci± kulturaln± ani sk³onni do g³êbszej refleksji
na temat w³asnego miejsca w ¿yciu". Kolejne zdania równie¿ nie s± z³e. Dopiero
nastêpny akapit, w którym przedstawia czytelnikom gazetki szkolne, serwuje nam
powód do DUMANIA. Szczególnie podumaæ mog± Asnykowcy, albowiem Robert Kordes
piszê tak: "Najbardziej znany jest oczywi¶cie asnykowski ADAM istniej±cy od
wrze¶nia 1991r., a wiêc maj±cy ju¿ swoj± historiê i ugruntowan± pozycjê. Inne
pisma, choæ powsta³e pó¼niej, mog± jednak z ADAMEM konkurowaæ".
G³ów siê teraz Asnykowcu nad tym, co chcia³ przez dodanie wyrazu "¶mia³o" pan redaktor powiedzieæ. Osobi¶cie uwa¿am, ¿e pan Robert Kordes ma albo k³opoty z wys³awianiem albo po prostu zabrak³o Mu odwagi do tego, by wprost stwierdziæ, ¿e w jego opinii ADAM jest ¿adn± konkurencj± dla pozosta³ych gazetek szkó³ ¶rednich. Widocznie artyku³y nie by³y w stylu p. Kordesa.
Bardzo natomiast przypad³ mu do gustu "Biurokrat" - pismo uczniów Zespo³u
Szkó³ Ekonomicznych. Mo¿e pan Robert jest zagorza³ym chrze¶cijaninem, gdy¿ jak
sam mówi: "jego redaktorzy usilnie zwracali moj± uwagê na swój chrze¶cijañski
rodowód". Bardzo spodoba³o Mu siê to, ¿e nie korzystaj± "z tak popularnych
gazeciarskich pomys³ów jak np. horoskopy".
I znów zwraca uwagê na sta³y dzia³ w "Biurokracie" - "Ty i twoje
chrze¶cijañstwo".
Mo¿e pan redaktor chcia³by, aby gazetki szkolne dzieli³y swe ³amy wraz z pismami
parafialnymi?
Bardzo podoba mi siê stosunek pana redaktora do tematyki podejmowanej przez szkolnych gryzipiórków. Mówi, ¿e nie dziwi go na ³amach pism m³odzie¿owych obecno¶æ tematyki muzycznej, któr± m. in. podejmuj± w swej gazetce uczniowie IV L.O.
Na pewno i tym razem skrytykowa³by poruszanie takiego tematu w gazetkach m³odzie¿owych, lecz powstrzyma³ siê, bowiem akurat liceali¶ci IV L.O. opisali te zespo³y muzyczne, które pan redaktor lubi (na szczê¶cie!).
Zwróæmy uwagê na to w jaki sposób p. Kordes wypowiada siê w artyku³ach zawartych w gazetkach: "nie dziwi" Go obecno¶æ tematyki muzycznej - tak, jakby ona by³a czym¶ b³ahym, choæ "pewnie" i potrzebnym dla cz³owieka (szczególnie m³odego), zupe³nie jak rysuneczki w bajeczkach dla dzieci. Natomiast bardzo spodoba³y siê wk³adki zwane "dodatkiem europejskim" w dwumiesiêczniku KSZYK. Na to stawiaæ ! Uczyæ siê o ¶wiecie ! Czytaæ pisma religijne ! A nie zaprz±taæ sobie g³owy jakimi¶ horoskopami, muzyk± !
Chcia³abym przytoczyæ jeszcze jeden fragment z artyku³u pana Roberta:
"Wspólne s± równie¿ pomys³y redakcyjne - znów ze wzglêdów oczywistych, jako ¿e
podobne s± uwarunkowania ¶rodowiskowe i oczekiwania m³odych czytelników. Nie
dziwi± wiêc obecne na ³amach doniesienia z ¿ycia szko³y, wywiady z
nauczycielami, ankiety rozpisywane w¶ród uczniów czy teksty w rodzaju "Nowa buda
z punktu widzenia kota".
Czy pan redaktor chcia³ przez to powiedzieæ, ¿e jedna gazetka ¶ci±ga pomys³y od drugiej, ¿e nie staæ ich na w³asne pomys³y? Je¶li tak, to proszê przeczytaæ drug± czê¶æ zdania, w której jest mowa o tym, ¿e takie s± oczekiwania m³odych czytelników i je¶li jest pora "udomowienia kotków w budzie", to dlaczego o tym nie pisaæ? Czy je¶li zawali siê jaki¶ budynek w Kaliszu, to nie napisze pan redaktor o tym w swej gazecie mimo tego, ¿e opisano ju¿ wszystko dok³adnie w paru innych gazetach?
Aby pozostaæ do koñca szczerym p. Robert K. pisze: "czego mi w twórczo¶ci kaliskich licealistów brakuje: otó¿ mimo wszystko spontaniczno¶ci i autentyzmu, (...) ducha buntu i nieprawomy¶lno¶ci, czego¶ gombrowiczowskiego, co powinno byæ przywilejem wieku licealisty".
Po przeczytaniu takich wypowiedzi pana Kordesa ¶miem twierdziæ, ¿e uczêszcza³ nie do szko³y ¶redniej, lecz do szkó³ki niedzielnej: maszyny do pisania nie u¿ywa³, o komputerze móg³ tylko ¶niæ, a po ostatnim przytoczonym wy¿ej kawa³ku mo¿na wnioskowaæ, ¿e nie przeczyta³ dok³adnie wszystkich artyku³ów umieszczonych w gazetkach. Niech pan Kordes przeczyta uwa¿niej artyku³y i zwróci uwagê na fakt, i¿ m³odzie¿ nie boi siê pisaæ o nauczycielach. Mo¿e po prostu nie robi tego w tak bezpo¶redni sposób, jakiego spodziewa³by siê pan redaktor? Zamiast naje¿d¿aæ na brak "ostrych" tematów w gazetkach szkolnych, nale¿a³oby zauwa¿yæ, ¿e s± one ujête w bardzo subtelny sposób. Zarzuty pod adresem nauczycieli bardziej bawi± uczniów, gdy s± ujête w jakim¶ sympatycznym opowiadaniu, ni¿ wypowiedziane wprost. W koñcu aluzja jest nie lada sztuk±.
Proszê panie Kordes, zejd¼my z ob³oków. Niech pan spojrzy na realia, jakie
panuj± w szko³ach, a mo¿e kiedy¶ zrozumie pan m³odego dziannikarza - licealistê.
Aga
1marca odby³ siê w Kaliszu koncert zespo³ów: DYNAMIND, FLAPJACK i ILLUSION w
ramach ich ogólnopolskiej trasy koncertowej. Na ten dzieñ wszyscy sympatycy
ciê¿kiej muzyki czekali z niecierpliwo¶ci±, gdy¿ mia³o to byæ jedno z wiêkszych
i ciekawszych wydarzeñ muzycznych w naszym mie¶cie. I rzeczywi¶cie by³o. Ale do
rzeczy. Koncert mia³ siê rozpocz±æ o 18.00, ale jak to zwykle bywa, wszystko siê
trochê opó¼ni³o z przyczyn od nikogo niezale¿nych. Mia³y byæ trzy kapele, ale na
pocz±tku pojawi³a siê jeszcze nikomu bli¿ej nieznana zielonogórska formacja -
STILLBORN graj±ca ostr± muzykê spod znaku Hard Core. Jak na pocz±tkuj±cych
zagrali bardzo dobrze i zostali gor±co przyjêci przez zgromadzon± w liczbie
oko³o piêciuset osób publiczno¶æ. Podobn±, aczkolwiek nieco bardziej rapow±
muzykê, zaprezentowali znani ju¿ bardziej laureaci Jarocina ‘94 czyli DYNAMIND.
Ich wystêp by³by zdecydowanie lepszy, gdyby nie ochroniarze, którzy usilnie
przeszkadzali wszystkim w zabawie i w skokach ze sceny. Sytuacja zmieni³a siê,
gdy na scenê wszed³ oczekiwany przez wszystkich FLAPJACK. Wokalista kapeli -
Guzik oznajmi³ ochronie, ¿eby sobie spokojnie odesz³a i nie przeszkadza³a
ludziom w zabawie. Z wszystkich czterech grup chyba w³a¶nie FLAPJACK wypad³
najlepiej. Zagrali naprawdê ¶wietny koncert najwy¿szej jako¶ci. O klasie kapeli
mo¿e ¶wiadczyæ fakt, ¿e gra tam jeden z lepszych obecnie gitarzystów w Polsce -
LITZA, znany tak¿e z ACID DRINKERS. Zreszt± niech ka¿dy siê przekona i pos³ucha
najnowszej p³yty FLAPJACKA: „Fairplay". Gor±co polecam. Na koniec pojawi³a siê
g³ówna atrakcja - czyli ILLUSION. Co tu du¿o pisaæ. Potwierdzili w stu
procentach, ¿e s± obecnie jedn± z najlepszych grup rockowych w Polsce. Mimo, ¿e
by³a to trasa promuj±ca ich najnowsz± p³ytê, to nie zabrak³o wcze¶niejszych
przebojów, takich jak „Nó¿" czy „Wojtek". Koncert skoñczy³ siê ok. godz. 22 i
moim zdaniem by³ on najlepszym, jaki odby³ siê w ostatnich latach w Kaliszu.
Szkoda tylko, ¿e wiêkszo¶æ ludzi woli s³uchaæ pozbawionej sensu muzyki disco i innej do niej podobnej. Mo¿e gdyby pos³uchali tekstów ILLUSION czy FLAPJACKA, mo¿na by³oby choæ trochê zapobiec ludzkiej g³upocie.
PITER
W ostatnich dniach na
kranach kaliskich kin pojawi³ siê niecierpliwie oczekiwany film "Desperado".
Wspania³y Antonio Banderas w roli g³ównej, znakomita re¿yseria Rodrigeza, muzyka
skomponowana przez Enio Moricone. To wszystko zdecydowa³o o niezwyk³ej
popularno¶ci tego filmu. Ja obejrza³am go w sobotê 24 lutego. Bilety kupi³am
jednak dwa dni wcze¶niej - tylko w ten sposób mog³am zapewniæ sobie przyzwoite
miejsce w górnych rzêdach.
Nie da siê jednak ukryæ, ¿e sprawc± do¶æ d³ugich kolejek przy kasie by³ zniewalaj±cy Antonio Banderas. Wcieli³ siê on w postaæ hiszpañskiego muzyka - gitarzysty, który szukaj±c zemsty za zamordowanie ukochanej kobiety, zmienia siê w bezwzglêdnego zabójcê nosz±cego ca³y arsena³ broni w futerale na gitarê.
Oczywi¶cie nie brakowa³o w filmie niezwyk³ych czynów g³ównego bohatera, w które niejednokrotnie trudno by³o uwierzyæ. Jakim¶ dziwnym trafem on zawsze celnie strzela³ do wrogów, ale kule zazwyczaj go omija³y.
Mimo wszystko mo¿na jednak powiedzieæ, ¿e jest to dobry film, zarówno pod wzglêdem gry aktorskiej, jak i scenariusza i re¿yserii. Wiêkszo¶æ osób, które ogl±da³y "Desperado", uwa¿a, ¿e warto przesiedzieæ te dwie godziny przed du¿ym ekranem, i nikt chyba nie my¶li, ¿e jest zwyk³a strata czasu.
Agata N.
Jak pewnie wiadomo
Asnyk posiada dru¿ynê koszykarsk±, która mia¿d¿y inne kaliskie szko³y. Tematem
tego artyku³u jest w³a¶nie wspania³y zespó³, dziêki któremu wielu ch³opaków z
naszej szko³y zwalnianych jest z zajêæ. Mecze reprezentacji rozgrywane by³y
zazwyczaj w asnykowskiej sali gimnastycznej. Podczas ka¿dego meczu pokazywa³o
siê w przerwach miêdzylekcyjnych kilkadziesi±t g³ów absurdalnie pytaj±cych: „Kto
wygrywa?". Odpowied¼ jest jedna, poniewa¿ nasi reprezentanci zajêli w Kaliszu
pierwsze miejsce, dlatego te¿ prawie wszyscy, z ma³ym wyj±tkiem, graj± w
kaliskich juniorach. Wracaj±c do meczów, to chcia³bym wszystkich poinformowaæ,
¿e ch³opaki daj± z siebie wszystko, aby zadowoliæ marudn± asnykowsk±
publiczno¶æ. Wspania³e akcje w wykonaniu wysokich facetów mo¿na tylko filmowaæ i
puszczaæ jako przerywniki w pi±tkowym magazynie NBA w TVP.
Ch³opacy s± zgrani, ale co by by³o bez wy¶mienitego i wytrawnego stratega jakim jest coach Asnyka (coach - z ang. trener - wiadomo¶æ dla klas bez jêzyka angielskiego), kochany i mi³owany przez wszystkich ch³opców - prof. Wies³aw £ukasiewicz. Jego porady („nie odpalaj", „zaniechaj koz³a" i oczekiwane przez rezerwowych s³owo „zmiana") zawsze trafiaj± do naszych zawodników. W czwartek (21 marca) dru¿yna rozegra³a mecze pó³fina³owe w naszej szkole i solidnie siê do nich przygotowywa³a. Pierwszy mecz wygrali wysoko z Krotoszynem (120:40), a w drugim bez wiêkszych problemów pokonali ch³opaków z Jarocina ( : ). Atmosfera w zespole jest bardzo dobra i miejmy nadziejê, ¿e nasi reprezentanci nie zawiod± nas i nadal bêd± wygrywaæ, a co najwa¿niejsze coraz lepiej graæ. Czas przedstawiæ DREAM TEAM, zacznê od pierwszej pi±tki. Ten najwy¿szy to Jakub Madejczyk (IIIe), ten mniejszy, ciemny to jego kolega z klasy - Maciej Tworkiewicz. Ni¿szy, tak¿e ciemny, dobrze zbudowany to Szymon Grzonka (by³by z IIId, ale sam „wybra³ przysz³o¶æ" i jest w IId, ma te¿ dziwne znaczki na g³owie), ten wysoki, najpotê¿niejszy to Hubert Kulikowski (IId, trudno go nie zauwa¿yæ). Kapitanem naszej dru¿yny jest weteran kaliskiej koszykówki - Daniel Koch (IVa) , jest tak¿e fruwaj±cy kolega Daniela - Artur Kapitaniak. Poza tym super czwórka z IIIc: Tomek „Jordan" Ko³ata (ten z d³u¿szymi w³osami), Maciej Morawski (z kozi± bródk±), Norbert £ukasiewicz oraz Dominik Kuciñski. Nie nale¿y tak¿e zapominaæ o wspaniale spisuj±cym siê Bartku Karliku z IIa, no i jest Sebastian Bia³ek z IIc. Grzechem by by³o nie wspomnieæ o ch³opakach z pierwszych i drugich klas, którzy czasami nawet w sposób czysto masochistyczny zamêczaj± siê na czwartkowych treningach. To w³a¶nie oni za rok, dwa bêd± stanowiæ trzon naszej dru¿yny. Listê zawodników zamyka nieznany i niedoceniany, najni¿szy gracz z numerem 6 ze wspania³ej, szalonej IIIa.
We wtorek (2-go kwietnia) odby³ siê fina³ w Ostrowie z udzia³em czterech dru¿yn, w¶ród nich by³o I LO. Niestety przegrali¶my z Pleszewem po najtragiczniejszym meczu (dwie dogrywki) jednym koszem 66:64. Nie muszê chyba pisaæ, i¿ po tym wydarzeniu wszyscy byli¶my zawiedzeni i zdruzgotani. Jak mo¿na by³o tak przegraæ? Ja ju¿ teraz wiem. Proszê siê nie dziwiæ, ¿e reprezentanci „Asnyka" przez pewien czas jeszcze bêd± chodziæ w ¿a³obie. Na szczê¶cie drugi mecz o trzecie miejsce w województwie by³ tylko formalno¶ci±, wiêc go wygrali¶my. Pierwsze miejsce zaj±³ zespó³ II LO Ostrów, drugie ZSZ Pleszew, trzecie Asnyk, a czwarte III LO Ostrów. W ka¿dym razie ka¿dy z naszych zawodników otrzyma³ kolejny br±zowy medal.
Jednocze¶nie dziêkujê w imieniu zawodników za frekwencje na meczach i gor±co zachêcam do uprawiania nie tylko koszykówki, ale i ulubionej gry Sandacza - pi³ki no¿nej oraz wielu innych ruszaj±cych cia³o dyscyplin sportu. W koñcu jest wiosna, a wy swoje t³uste cielska k³adziecie przed telewizorem. Id¼cie na basen, na boisko, tam siê spotkamy.
Ma³y Wyj±tek z IIIa czyli zawodnik z numerem 6
Jak wiecie odrestaurowano w naszej szkole PTTK. Tego trudnego zadania podj±³
siê, pod wp³ywem ro¿nych nacisków, pan profesor Kubczak, jednocze¶nie przyjmuj±c
funkcjê naczelnego wodza naszego klubu. Za³o¿enia by³y jasne: dwie do czterech
(!) wycieczek w roku, ma³o zebrañ, ma³o gadania, byle by by³o... No i jest.
Pierwsze zebranie przyci±gnê³o uczniów jak magnes. Szczególnie liczna okaza³a
siê reprezentacja klas pierwszych, która stanowi³a przewa¿aj±c± czê¶æ wszystkich
zebranych. W sumie zg³osi³a siê niewiarygodna liczba, 64 osób. Dla
niewtajemniczonych: jak na szkolny klub PTTK to do¶æ sporo. W sali by³o ciasno,
duszno i gor±co. Gadania mia³o byæ ma³o, ale siê to nie uda³o. Omawiali¶my
sprawy organizacyjne. Najpierw kwestia wycieczki. Pad³o kilka propozycji,
ustalono wstêpny kosztorys, zastanawiano siê nad mo¿liwo¶ciami dojazdu, miejscem
zakwaterowania. Przedyskutowali¶my wszelkie plusy i minusy, a¿ w koñcu, po tej
szczegó³owej analizie, postanowili¶my...omówiæ tê sprawê raz jeszcze na
nastêpnym zebraniu Potem mówili¶my o zbli¿aj±cym siê rajdzie "Uroki zimy”.
Profesor Kubczak wymieni³ swoje trzy najstraszniejsze wady (dla
niewtajemniczonych: wywieraj± one bardzo negatywny wp³yw na p³ynno¶æ dzia³añ
organizacyjnych asnykowskiego PTTK). Pó¼niej mowa by³a o tym, jak dostaæ
legitymacjê PTTK-owsk±, jak bêdzie wygl±daæ dzia³alno¶æ naszego klubu, na koniec
profesor przedstawi³ nam mo¿liwo¶æ uczestnictwa w turnieju krajoznawczym.
Ochotników by³o co niemiara! wyrós³ nagle las r±k, wszyscy rwali siê do konkursu
(dla niewtajemniczonych: to oczywi¶cie ¿art, chêtnych nie by³o wcale). Spotkanie
zakoñczy³o siê weso³ym akcentem, bo okaza³o siê, ¿e kilka dziewczyn dopiero pod
koniec zda³o sobie sprawê, ¿e s± na zebraniu PTTK. Grunt to refleks! Nied³ugo
potem odby³ siê wspomniany ju¿ rajd "Uroki zimy" Kalisz '96. Wziê³o w nim udzia³
13 osób z naszej szko³y, trasa wiod³a ulicami Kalisza, od ul.£azienkowskiej do
ul.Kordeckiego. Przeszli¶my podobno 7 km. Zbiórka by³a o 10 rano. Niby nic
takiego, ale dla zwiedzenia pobudka o 8 rano to chyba dla ka¿dego nie lada
wyzwanie. Trasa rozpoczê³a siê od zwiedzania cmentarza prawos³awno-¿o³nierskiego
na Majkowie. W czasie rajdu zapoznawali¶my siê z histori± naszego miasta, mówi³a
nam o niej pewna mi³a pani przewodnik, która przy opowiadaniu korzysta³a ze
¶ci±g (!).Pod teatrem odby³ siê mini konkurs z wiedzy o Kaliszu. Pytania
opracowane przez specjalna komisjê, by³y szalenie trudne, walka miedzy
zawodniczkami by³a ostra i zaciêta. Ostatecznie zwyciê¿y³a jednak nasza
reprezentantka, Monika Wo¼niak z klasy Id. Na mecie w Komendzie Wojewódzkiej
Policji czeka³a na nas gor±ca herbata, potem pokaz tresury psa i trzy wozy
stra¿ackie do obejrzenia. Po pokazach skierowali¶my siê do ¶wietlicy, gdzie
rozdano nagrody i dyplomy. Nasza ekipa dosta³a dwa dyplomy. Jeden za udzia³,
drugi za zajêcie III miejsca w konkursie dru¿yn. W sumie zdobyli¶my 63 punkty,
zabrak³o nam trzech, aby zaj±æ drugie miejsce. Monika za zwyciêstwo w mini
turnieju dosta³a nagrodê ksi±¿kaw± pt:"100 razy Wielkopolska”. Jest to
przewodnik po zabytkach naszego regionu. My, oprócz dyplomów, dostali¶my tak¿e
upominki ksi±¿kowe w postaci dwóch przewodników kaliskich, gazetki(?) i trzech
map. Wszystko dla szko³y. Mia³am okazjê mieæ te rzeczy w domu przez jaki¶ czas i
do¶æ dok³adnie je przestudiowa³am. Do przewodników przyczepiæ siê nie mogê,
stare bo stare, ale w miarê dobre. Co do map, to widaæ po nich, ¿e przele¿a³y u
organizatora sporo lat zanim zdecydowa³ siê je komu¶ wrêczyæ. Wed³ug mnie
pochodz± one jeszcze z czasów, kiedy w Polsce królowa³ socjalizm. Jedna z nich
to mapa Kalisza z ulic± Mariana Buczka, dwie pozosta³e to mapa Moskwy i
Bu³garii! Wiadomo: wypady zagraniczne to dla KRAJOZNAWCÓW normalka. Jednak
najciekawsz± pozycjê stanowi³a gazeta pt: „Krajoznawstwo i turystyka”. Pismo
samo w sobie nie jest takie z³e, ale daæ w nagrodê jeden numer nieaktualnej
gazety (by³ to numer z grudnia, na szczê¶cie,1995 roku) to chyba trochê dziwne?
Ksi±¿ki, mapki i gazetka spoczywaj± teraz bezpiecznie u profesora Kubczaka w
szafce. By³a to relacja naocznego ¶wiadka z pierwszych chwil ¿ycia i
dzia³alno¶ci, odrodzonego niedawno, asnykowskiego klubu PTTK.
W ostatni± sobotê karnawa³u odby³a siê ostatnia ju¿ dyskoteka w klubie
"Prezydent" przy ulicy Serbinowskiej. Od momentu otwarcia tam klubu
dyskotekowego, spokój okolicznych mieszkañców w ka¿dy weekend by³ zak³ócony.
Liczne bójki, awantury i ha³as spowodowa³y, ¿e zdecydowano przenie¶æ
"Prezydenta" w rzekomo lepsze miejsce, czyli na ul. Majkowsk±. Ile w tym jest
prawdy? Nie wiem, takie s± wstêpne informacje. Mo¿e nie by³ to najlepszy punkt i
z pewno¶ci± nie ka¿da mama puszcza³a swoje pociechy na dyskoteki; byæ mo¿e lokal
by³ zbyt ma³y i bez ¿adnej wentylacji, jednak je¿eli kto¶ zak³ada³, ¿e bêdzie
siê dobrze bawi³, to tak by³o. Szczerze powiem, ¿e mi³o wspominam niejedn±
dyskotekê, na której pozna³am nowych ludzi i odreagowa³am od zwyk³ej, szarej
rzeczywisto¶ci. Teraz, kiedy czekamy z niecierpliwo¶ci± na otwarcie Nowego
Prezydenta (które ma byæ ju¿ podobno w kwietniu) mo¿emy tylko pomodliæ siê o
taki klub, który bêdzie odpowiada³ wszystkim. Bêdzie bezpiecznie, przyzwoicie i
dobra zabawa.
Na pewno nieraz, wkuwaj±c biologiê, historiê czy jakikolwiek inny przedmiot,
zastanawiali¶cie siê jak zapamiêtaæ te wszystkie szczegó³y, nazwy, procesy.
Wszyscy z nas ucz± siê czasami metod± studenck± (termin zaczerpniêty z
repertuaru prof. Wróblewskiej), czyli szybko wkuæ i jeszcze szybciej zapomnieæ,
jednak na d³u¿sz± metê taka nauka nie ma sensu. Wiêc jak siê uczyæ, by wszystko
umieæ i jak najd³u¿ej zapamiêtaæ?
Odpowied¼ na to pytanie znalaz³am w miejscu, które bez wahania mog³abym nazwaæ szko³± pamiêtania. W Kaliszu prowadzi j± pani Anna Chudziñska. Ta przemi³a osoba zawodowo zajmuje siê prac± z dzieæmi i m³odzie¿± dyslektyczn± i dysgraficzn±. Jednak na jej kurs przychodzi zwyczajna m³odzie¿.
Kiedy po raz pierwszy zobaczy³am metody nauki pamiêtania, wyda³y mi siê one banalne, wrêcz dziecinne. Z pierwszym zadaniem poradzi³am sobie bez k³opotów. Jednak kolejne æwiczenia, o wy¿szym stopniu trudno¶ci, sprawia³y mi coraz wiêcej k³opotów, a¿ w koñcu pogubi³am siê we w³asnym ci±gu zapamiêtywania. Podobno wystarczy staraæ siê zapamiêtaæ pewn± ilo¶æ wyrazów, do tego np. po dwa okre¶lenia, rzut kostk± i przypadkowy uk³ad kolorów czerwonych i niebieskich. Przy dziesiêciu wyrazach nie ma problemu, tak samo przy piêtnastu. Problemy zaczynaj± siê ko³o dwudziestu. Dla mnie górn± granic± jest dwadzie¶cia piêæ, tyle i dalej ani rusz, wiêcej nie zapamiêtam. Podopieczni pani Chudziñskiej zapamiêtuj± nie tylko wiêcej, ale i potrzeba im na to mniej czasu, no i ³atwiej jest im siê skupiæ.
W ca³ej Polsce dzia³a ju¿ wiele takich o¶rodków pamiêtania. Co rok najlepszy "zapamiêtywacz", w ramach stypendium, wyje¿d¿a do Kanady. Ta mo¿liwo¶æ zwiedzenia innego, tak odleg³ego przecie¿ kraju jest dodatkowym bod¼cem do nauki.
Aby doj¶æ do dobrej wprawy w zapamiêtywaniu, nale¿y systematycznie uczêszczaæ na zajêcia i codziennie po¶wiêciæ treningowi 15 minut. To chyba niewiele, je¿eli bierzemy pod uwagê korzy¶ci jakie z tego mamy. Nie do¶æ, ¿e zapamiêtaæ mo¿na wszystko, choæby to mia³ byæ s³ownik terminologii z biologii, to jeszcze zajmuje to zdecydowanie mniej czasu ni¿ koledze, który nie æwiczy swych szarych, rozleniwionych komórek.
Kreska
![]()
“Martwe serce, ¿ywa dusza...”
Na kominku jest figurka,
koñ ¿eliwny, bardzo stary,
lewa noga uniesiona,
omijaj± go zegary.
Stoi on ju¿ od lat wielu
W saloniku mojej babci,
by³ tam ju¿ na jej weselu,
w podarunku, zamiast kapci.
Koñ u³añski, poz³acany,
Dynamiczny, dumny, butny.
W srebrnej wazie zakochany
Przez co wzrok ma trochê smutny.
Bowiem waza, choæ wspania³a
stoi dalej, - na komodzie,
on wpatrzony w ni± wytrwale,
ci±gle siê zamartwia srodze.
Bo on przecie¿, choæ uroczy,
jedn± wadê w sobie kryje,
na marmurowym podstawku,
jego koñska dusza ¿yje.
Umocowany na sta³e,
¶ruby wkrêcone w kopyta.
Chcia³by w galop porwaæ cia³o,
niech piêkna waza zapyta:
“Kim ten bu³an, ogier srogi,
có¿ za ogieñ w jego duszy?”
On by porwa³ siê na nogi,
i do wazy piêknej ruszy³.
Lecz niestety, koñ ¿eliwny,
chocia¿ duszê ma bu³ana,
serce równie¿ ma z ¿eliwa.
Wiêc figurka stoi sama.
Stoi ona od lat wielu,
W saloniku mojej babci.
By³a tam na jej weselu,
w podarunku, zamiast kapci...
![]()
“My¶li wieczorne”
Czy b³±dzenie jest tak z³e?
Przecie¿ w koñcu czego¶ uczy,
Mo¿e wreszcie znajdê siê
W Twych g³êbokich oczu duszy?
Mo¿e poznam lilii kwiat
Który kwitnie w sercu Twym
Owiniêta w spokój tak
By unosiæ siê jak dym.
Dym ten bêdzie zapach mia³
Ksiê¿ycowych nocy w maju.
Wtedy splot dwóch naszych cia³
Za¶nie w ciszy piêknym gaju.
A gdy ze snu co¶ nas zbudzi
Ulecimy jak motyle,
Co pod wrogim wzrokiem ludzi
Chcê zapomnieæ siê na chwilê.
I znajdziemy w koñcu raj,
Tam gdzie do snu chodzi s³oñce.
A tam bêdzie wieczny maj,
Poca³unki Twe gor±ce...
Dominika Bia³as
Prezentujemy pytanie "wyssane z palca", ale bardzo na
czasie oraz odpowiedzi asnykowców - ponoæ najbardziej b³yskotliwych
przedstawicieli m³odzie¿y kaliskiej. Reakcje by³y ró¿ne:
-Dlaczego wielkanocny zaj±czek j±ka siê???
PRZEMEK: Chyba dlatego, ¿e zjad³ za du¿o jajek ¶wi±tecznych, które stanê³y mu w
prze³yku i powoduj± j±kanie. Albo nie! Inaczej - zaj±czki, ¿eby zd±¿yæ na
wielkanocn± ¶wiêconkê, jad± szybko na motorach, a podmuch powietrza sprawia, ¿e
siê j±kaj±.
KAROL: Albo jestem g³upi, albo nie zrozumia³em! (po powtórzeniu pytania i
d³u¿szym zastanowieniu): To proste, zaj±czki j±kaj± siê przy kopulacji, a na
Wielkanoc musi ich byæ du¿o, wiêc rozmna¿aj± siê.
ALA: Nigdy nie widzia³am j±kaj±cego siê zaj±ca, wiêc nie mogê siê na ten temat
wypowiadaæ.
GOSIA: Co!? O co chodzi?
KASIA: Te z czekolady s± bardzo stremowane, stercz±c w koszyczku wielkanocnym.
To wielkie wydarzenie w ich krótkim ¿yciu.
MICHA£: Wcale siê nie j±ka! Obra¿asz zaj±ca.
AGNIESZKA: On ma bardzo d³ugie zêby i szura nimi o ziemiê, co utrudnia mu
wymowê.
MAREK: To od ci±g³ego skakania. Wstrz±sy utrudniaj± przep³yw powietrza.
Redaguje zespó³: Katarzyna Jankowska (red. naczelny) Gra¿yna Cicha
(z-ca red. nacz.) Grzegorz Chamielec, Urszula Kaczmarek, Marcin Królak, Marcin
Miklas, Agnieszka Patelka, Ma³gorzata Rybia³ek, Przemys³aw Sroczyñski, Marcin
Wielgosz
Opiekun gazetki: p. prof. Irena Bartolik
Sk³ad: Grzegorz Chamielec, Micha³ Jackowski, Marcin Wielgosz
Adres redakcji: I Liceum Ogólnokszta³c±ce im. Adama Asnyka w Kaliszu, ul.
Grodzka 1, 62-800 Kalisz
Wydawca: Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Adama Asnyka w
Kaliszu.
| Grzegorz Chamielec |
Copyright © 1996, Grzegorz Chamielec, 26.06.96