Herb Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka w Kaliszu Korespondencja od Zdzisława Samulaka

Cienka żółta linia
Autorem listu jest Zdzisław Samulak, maturzysta 1954 roku, inżynier mechanik, niegdyś w Zakładach Automatyki Przemysłowej w Ostrowie Wielkopolskim, a od osiemnastu lat w New York Air Brake Corporation w Watertown w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracuje jako starszy konstruktor i szef zastosowań układów hamulcowych w pociągach pasażerskich i towarowych. 1 czerwca 2000 r. był gościem specjalnym 125. otwartego posiedzenia zarządu Stowarzyszenia.

Cienka żółta linia

E-mail from Samulak Zdzisław                                           18 października 2000

To: zjurkiewicz@adamson-associates.com; ejs-consulting@home.com; kplocinski@mikrosat.com.pl; kazimier@poczta.onet.pl; kozlowicz@zap.com.pl; K-M-Samulak@compuserve.com; Kay.Samulak@pfizer.com

Drogi Henryku i Jurku,

Przedwczoraj wróciłem do USA po krótkiej wizycie w kraju. Wyjechałem szybko na pogrzeb mojego Ojca. Na początku czerwca br. mieliśmy zjazd rodzinny, aby świętować Jego 90-te urodziny a teraz spotkaliśmy się znowu, aby Ojca pożegnać.

Msza żałobna odbyła się w kościele Św. Józefa a pogrzeb na cmentarzu Tynieckim w Kaliszu. Tato—jako wierny Kaliszanin chciał być tam pochowany w grobowcu rodzinnym, mimo że spędził wiele ostatnich lat życia z dala od Kalisza. Zamknęła się wiec jedna z kart mojego życia rodzinnego i tak prawdę mówiąc, nie ma już człowiek do kogo zapukać z najbliższej rodziny. Mam co prawda wiele kuzynek i kuzynów, ale to już nie to kiedy nie ma się już żyjących rodziców.

Poniżej chciałem się podzielić innymi wrażeniami z pobytu w Polsce, aby znowu zachęcić Ciebie Henryku i Jurku do odwiedzin. Kalisz i Ostrów Wlkp. zastałem w przepięknej jesiennej pogodzie. Było bardzo ciepło i słonecznie i moje wiosenne kurtki, które zabrałem ze sobą na nic się nie przydały. Przeszedłem pieszo centrum Kalisza włączywszy rynek koło ratusza i okolice. Byłem na ul. Babinej, Kanonickiej i Śródmiejskiej. Wpadłem jak zwykle do kościoła Św. Mikołaja.

Przejechałem wiele razy ulice Łódzką i Częstochowską. Odwiedziłem, chociaż na krótko Kol. Adama Borowiaka, aby dowiedzieć się, co nowego słychać w Stowarzyszeniu Asnykowców. Zasyła pozdrowienia i ukłony oraz ma nadzieję, że przyjedziemy na kolejny Zjazd w 2003 roku.

Mam też osiągnięcia turystyczno–kulinarne warte odnotowania. Byłem w zajeździe Czarnuszka pod Opatówkiem gdzie miałem przepyszną golonkę po bawarsku z kapustą i chrzanem. Po nie najlepszym doświadczeniu z pieczonym szczupakiem podczas mojej czerwcowej wizyty w tym miejscu zdecydowałem się na coś konkretniejszego. Na następny dzień wpadłem na szybki obiad do restauracji na Szałe położonej nad małym zalewem wodnym koło Kalisza. Wybrałem rybę (solę). Była dobra, ale przypominała trochę szpitalne danie, bo nie była wcale przyprawiona. Restauracja od siebie stawia na stole różne gatunki chleba, wędlin a także domowej roboty smalec jako wstępną przystawkę.

Z córka Katarzyna i znajomymi byłem w Pałacyku Myśliwskim w Antoninie. Lubię od lat to urocze miejsce o niecodziennej architekturze. Niestety spóźniłem się, bo coroczne koncerty Szopenowskie odbywają się tam we wrześniu. 

Namawiam także, aby odwiedzić mały, wiejski kościół w Kotłowie koło Ostrowa Wlkp. Byłem tam na niedzielnej Mszy Św. Kościół z początku 14-wieku, położony na górce i dobrze utrzymany. Proboszcz, podobno były kapelan wojskowy, energiczny a parafianie rozśpiewani i rozmodleni w czasie nabożeństwa.

Wpadłem także na sześć godzin do Poznania. Studiowałem tam przed laty i lubię to miasto. Obszedłem Stare Miasto oraz sąsiednie ulice. Stary Rynek przecudny, wiele domów oraz ulic jest remontowanych. Zachęcam do odwiedzin restauracji Kresowa znajdującej się na Starym Rynku. Zupa z borowików oraz pierogi z mięsem podlewane Żywieckim piwem były warte wartości rachunku. Na deser dla odmiany wpadliśmy do kawiarni Hotelu Rzymskiego położonego niedaleko Rynku.

W sobotę, 14 października, dzień przed odlotem do USA udało mi się namówić znajomych, aby wpaść jeszcze do Rydzyny niedaleko Leszna. Jest tam jeden z największych pałaców w Polsce. Pałac należał do Leszczyńskich a potem bodajże do Sułkowskich. Ogromne ogrody a także Szkoła w sąsiedztwie pałacu. Przed wojna była tam Szkoła Średnia dla „dobrze urodzonych”, a w czasie okupacji rasowa szkoła dla Hitlerjungend. W dniach po wyzwoleniu, spalony doszczętnie przez wojska Sowieckie. SIMP województwa poznańskiego a potem Zarząd Główny SIMPU w W-wie byli mecenasami całej odbudowy pałacu w latach 1965 do 1985. Będąc jeszcze w Polsce jeździłem tam wielokrotnie wraz z cala rodziną, aby pracować w tzw. czynach społecznych.

Zamek prezentuje się wspaniale. Prowadzi i udostępnia pomieszczenia dla firm krajowych i zagranicznych na różnego typy szkolenia. Posiada cześć hotelowa oraz restauracje. Ceny pokojów od 250 zł (jedynka) do 550 zł (tzw. rodzinny). Organizują co roku Bale Sylwestrowe dla 60 par. Zawsze maja pełna frekwencje. W tym roku wstęp kosztuje 2000 zł od pary (około 450 dolarów USA). Opłata oczywiście nie obejmuje hotelu. Jest jeszcze podobno kilka wolnych miejsc, ale należy się śpieszyć dla osób zainteresowanych.

Kuchnia bardzo smaczna w restauracji. Miałem talerz flaczków i kotlet schabowy. Jak widzicie pozwoliłem sobie zamówić dania, których nie jadłem w USA przez wiele lat. Gdyby to  widział mój rodzinny lekarz dr Ticzon, dostałby chyba ataku serca.

Kończąc, namawiam Ciebie Henryku i Jurku do odwiedzin starego kraju. Na pewno ucieszą się Asnykowcy, rodzina oraz znajomi. Jeszcze, kiedy jest zdrowie i ochota należy myśleć o podróżach.

Pozdrawiam Was gorąco jak również wszystkich mających szanse czytać to moje, pisane w pośpiechu sprawozdanie z pobytu w Polsce.

 
      Spotkanie "na szczycie". Od lewej: Zdzisław Samulak z USA, Henryk Jedwab i Jerzy Jurkiewicz z Kanady.

Z poszanowaniem
Zdzisław Samulak

Cienka żółta linia

----- Original Message
From: "Samulak Zdzislaw" <zsamulak@nyab.com
To: <kplocinski@mikrosat.com.pl
Sent: Tuesday, March 20, 2001 8:59 PM

 

Szanowne Koleżanki i Koledzy, Absolwenci Gimnazjum i Liceum
im. A. Asnyka w Kaliszu

Z okazji Walnego Zebrania Sprawozdawczego Stowarzyszenia, życzę owocnych obrad, pozytywnych wniosków i uchwał mających na celu rozwój naszego Związku, oraz ich wpływu  na życie środowiska kaliskiego.

Jestem przekonany, że doświadczony i energiczny Prezes i Zarząd Stowarzyszenia, przy pomocy i duchowym wsparciu nas wszystkich, pozwoli na zrealizowanie przyszłych planów naszej organizacji.

Z koleżeńskim uściskiem
Zdzisław Samulak
Absolwent 1954 roku

PS. Dziękuje bardzo za zaproszenie na Walne Zebranie. Niestety, trochę za  daleko do Kalisza z Watertown, leżącego na północy stanu New York w USA. Może wiec tylko w przyszłości będę miał więcej czasu i szansę na uczestnictwo w nieplanowanych przeze mnie przedsięwzięciach.

Najserdeczniejsze pozdrowienia dla Kolegów z mojego rocznika oraz  wszystkich Przyjaciół i Znajomych z Kalisza.

 Zdzislaw Samulak
 New York Air Brake Corporation
 748 Starbuck Avenue
 Watertown, NY 13601
 Voice: 315.786.5607
 Fax: 315.786.5673
zsamulak@nyab.com
 http://www.nyab.com

Cienka żółta linia

 Powered by Microsoft BackOffice LOGO MS INTERNET EXPLORERFPCREATED.GIF (9866 bytes)


Twórcą i sponsorem stron internetowych Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka w Kaliszu  jest  Krzysztof Płociński - absolwent rocznik 1974 wraz z rodziną: żoną Iwoną, rocznik 1975, oraz dziećmi Mateuszem, Szymonem, Marią, Piotrem i Aleksandrą. E-mail Stowarzyszenia: asnykowcy@o2.pl
 Wszystkie opublikowane materiały można wykorzystywać w każdy godny sposób pod warunkiem podania źródła.
© 1996-2012 by "Kalisz w Internecie"